sobota, 19 maja 2012

Tylko Pismo czy Tylko Nowy Testament?


W kręgach ewangelicznych dość często mamy do czynienia z zastąpieniem zasady Sola Scriptura inną: Solum Novum Testamentum, która mówi, że to Nowy Testament jest standardem wiary i praktyki chrześcijanina.

Początków wiary chrześcijańskiej szuka się w Ewangelii Mateusza (nie zaś w Księdze Rodzaju) i od niej wielu chrześcijan rozpoczyna kształtowanie teologicznych przekonań. To założenie nie pozostaje neutralne bowiem niesie ze sobą wiele karkołomnych konsekwencji jeśli chodzi o zrozumienie:
-         tego czym jest cała Biblia,
-         czym jest przymierze
-         symboliki biblijnej
-         czym jest kościół, w jaki sposób powinien być zarządzany
-         czym jest i jak powinno wyglądać publiczne nabożeństwo
-         czym są sakramenty
-         jakie jest miejsce dzieci w kościele
-         Dnia Pańskiego w Nowym Przymierzu itp.
-         eschatologię itd.

Bądźmy biblijnymi, nie zaś jedynie nowotestamentowymi (a więc ćwierć-biblijnymi) chrześcijanami.

czwartek, 17 maja 2012

Jezus, Starowicz, Darwin, Szczuka, Korczak, Montessori

"Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie". - Ew. Jana 15:5

Kiedy Biblia naucza, że jest Jezus jest "Panem" oznacza to, że każda dziedzina życia (a nie jednie ta tzw. "religijna") powinna zostać poddana pod Jego panowanie.  Mówimy bowiem o Jezusie Chrystusie będącym w centrum naszego życia, a nie jedynie naszej religii. Bez Chrystusa dosłownie nic nie możemy uczynić, jak naucza powyższy werset. W jakiejkolwiek dziedzinie, nie tylko w kwestii zbawienia. Warto abyśmy co jakiś czas przypominali sobie o tym i badali samych siebie czy czasami nie traktujemy Pana Jezusa jak Rzymianie czy Grecy traktowali swoich bogów:

Neptun – bóg wód i deszczu
Saturn – bóg rolnictwa i zasiewów
Bachus – bóg płodnych sił przyrody oraz wina
Fortuna – bogini kierująca ludzkimi losami
Wenus – bogini miłości

W naszym życiu to może czasami wygląda tak:

Lew Starowicz – autorytet nt. seksualności człowieka
Karol Darwin – autorytet w dziedzinie nauk przyrodniczych 
Kazimiera Szczuka, Bartosz Arłukowicz - specjaliści w dziedzinie równości
Pan Jezus – autorytet w dziedzinie zbawienia i duchowego spełnienia człowieka, specjalista od przynoszenia dobrego samopoczucia milionom ludzi
Maria Montessori, Janusz Korczak, Super Niania – autorytet nt. edukacji i wychowania

wtorek, 15 maja 2012

Śmierć żużlowca, cichy festyn i telewizyjne „Reality Show”

Przerwany mecz 
W niedzielę 13 maja podczas meczu ekstraligi żużlowej pomiędzy Betardem Spartą Wrocław a PGE Marma Rzeszów w wyniku obrażeń ciała po upadku na torze zmarł znany brytyjski żużlowiec Lee Richardsson. Miał 33 lata. Pozostawił pogrążoną w smutku żonę oraz trzech synów.

Ta informacja napełniła smutkiem środowisko związane ze sportem żużlowym. Jednocześnie... je podzieliła. Przyczyną tego stały się wydarzenia mające miejsce w wieczornych derbach Ziemi Lubuskiej rozgrywanych w Gorzowie pomiędzy tamtejszą Stalą, a zielonogórskim Falubazem. Po 7 biegu przy prowadzeniu Stali 26-16 sędzia poinformował obie ekipy, że po rozegraniu 8 wyścigu uda się do parkingu w celu konsultacji z kierownictwami oraz samymi zawodnikami dotyczącymi dalszego przebiegu zawodów. Co działo się potem widzieliśmy podczas telewizyjnej transmisji na antenie TVP Sport.

Zakłopotanie śmiercią 
Żyjemy w kulturze, w której śmierć jest tematem tabu. Nie lubimy o niej rozmawiać, wolimy wypierać ze świadomości jej istnienie. Wolimy chodzić do „domu wesela” zamiast do „domu żałoby” (Koh 7,1-4). A jeśli już udamy się do domu żałoby to nie do końca wiemy jak długo powinniśmy tam przebywać. Sądzimy, że im dłużej tym lepiej.

Kiedy dowiadujemy się o nagłej śmierci człowieka jesteśmy zbici z pantałyku, nie jesteśmy oswojeni z faktem jej obecności. Szczególnie niespodziewanej. Wypowiedzi, zachowanie głównych aktorów niedzielnego derbowego widowiska oraz niektórych kibiców objawiły ogromną niemoc w odpowiedniej reakcji na publiczną wiadomość o śmierci żużlowca, która ogłoszona w kontekście zawodów wymagała reakcji w postaci... ich przerwania.

Właściwą postawą w niedzielny wieczór powinny być... smutek, cisza, ucichnięcie silników, zamyślenie... Stadion w obliczu wieści o śmierci Lee Richardssona powinien stać się domem żałoby, a nie rozrywki, rywalizacji, nerwowych ruchów przy parkingowej budce telefonicznej. Król Salomon w mądrej księdze stwierdza, że „wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę” (Koh 3,1). I dodaje: „Jest czas płaczu i czas śmiechu; jest czas narzekania i czas pląsów” (3,4). „Jest czas rozdzierania i czas zszywania; jest czas milczenia i czas mówienia” (3,7). „Jest czas wojny i czas pokoju” (3,8). Roztropność polega na rozpoznaniu odpowiedniego czasu na poszczególne rzeczy. W niedzielę w Gorzowie tej mądrości zabrakło. Stadion od chwili ogłoszenia tragicznej wieści przestał być areną sportowej „wojny” i „śmiechu”. Odjechano 3 biegi, które nijak nie pasowały do zaistniałej sytuacji. Decyzja sędziego (oraz obu drużyn) o kontynuacji zawodów „bez oprawy dźwiękowej oraz dopingu” (jak stwierdza protokół zawodów) to dobitny wyraz zagubienia zarówno ducha żałoby, jak i festynu, ducha sportowej rywalizacji, której nieodzowną częścią jest tumult, radość, śpiew i okrzyki.

Owocujące i zeschnięte latorośle

(1) Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. (2) Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. - Ew. Jana 15:1-2 

 O kim nasz Pan mówił nauczając o odciętych gałązkach? Po pierwsze o Żydach, którzy Go odrzucili w wyniku czego stali się nieowocującymi gałązkami. Po drugie miał na myśli chrześcijan, którzy dołączyli do kościoła, stali się częścią krzewu winnego, ale nie wydawali owoców. Stali się bezużyteczni.

To obraz tego jak wygląda kościół. Poprzez chrzest stajemy się częścią krzewu winnego. Chrzest łączy nas z Chrystusem. Jesteśmy wszczepieni, przyobleczeni w Niego: (27) Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. – Galacjan 3:27.

Jesteśmy złączeni z Chrystusem w przymierzu. Jednak zauważmy, że bycie częścią krzewu winnego jeszcze nie oznacza owocowania, nie oznacza bycia w nim na trwałe. Co jest warunkiem trwania w krzewie winnym? Użyteczność. Owocowanie. Nie po prostu bycie. Wielu chrześcijan mówi, że ich chrześcijaństwo polega na byciu w kościele. Jednak bycie to za mało. Jezus mówi tu o jakości bycia. Jak wygląda nasza obecność w kościele? Jakim rodzajem latorośli jesteśmy? Jakie są nasze owoce? Czy jesteśmy owocującą latoroślą czy usychającą, po prostu będącą? Ten fragment pokazuje nam, że życie ucznia Jezusa jest życiem dynamicznym. Owocowanie oznacza rozwój, służbę. Niestety do kościoła przynosimy niekiedy nawyki z systemu, w którym się wychowywaliśmy lub z dzieciństwa: ktoś coś nam da, a wspólnota to miejsce brania.

Latorośle, które nie wydają owoców na pewno znajdą wiele wyjaśnień dlaczego tego nie robią: bo obok siebie mają latorośle, które również nie owocują, bo winogrodnik nie pielęgnuje ich jak należy. Zawsze jednak, o dziwo, zależy im by to owoce innych były bardzo okazałe, nie ich własne. To co w konsekwencji łączy wszystkie nieowocujące latorośle to fakt, że... winogrodnik je odcina. Będą mogły ze sobą porozmawiać jaki to winogrodnik jest okrutny, a inne owocujące latorośle zaślepione.

Winogrodnik reaguje. To powinna być dla nas zachęta i ostrzeżenie. Zachęta ponieważ Pismo mówi, że nasz trud nie jest daremny w Panu i Bóg widzi nasze owoce. Ostrzeżenie ponieważ nie wydając owoców możemy się wtopić w owocujące latorośle jednak winogrodnik oglądając krzew winny z pewnością zauważy i oceni każdą latorośl. Zauważmy, że robi to sam winogrodnik. W słowach Jezusa nie ma ani jednej wzmianki o tym, że jedna latorośl odcina inną. Nie bądźmy szybcy w osądzaniu innych latorośli. Pomyśl raczej jakim rodzajem latorośli jesteś Ty, Drogi Czytelniku.

poniedziałek, 14 maja 2012

Bierni mężczyźni, samotne kobiety

Póki mężczyzna nie otrzymał daru celibatu bycie żonatym jest nie tylko jego przywilejem, ale i obowiązkiem. Zgodnie z porządkiem stworzenia mężczyźni są zobligowani do tego by szukać żony i traktować ten nakaz jak każdy inny dany od Boga. Powinni być aktywni w tym zadaniu bowiem "niedobrze jest człowiekowi gdy jest sam" (Rdz 2:18). Samotność kobiet to najczęściej rezultat bierności mężczyzn w wypełnianiu ich powołania. (na podst. S. Wilkins, Face to face)

Dziś światopoglądowo

Dzisiaj, tj. 14 maja (pn) kolejne spotkanie z cyklu "Światopoglądy wokół nas" w kawiarni Cafe Fikcja o 19.00 (Grunwaldzka 99/101). Tym razem tytuł brzmi: "Co Biblia mówi o ...". Temat jest więc otwarty. Można przybyć z pytaniem, które chciał(a)byś przedyskutować szukając odpowiedzi z perspektywy Pisma Świętego. Zapraszamy!

sobota, 12 maja 2012

Sezon żużlowy w pełni!


Studiowanie w czasie wojny

"Uniwersytet jest wspólnot, która ma celu zdobywanie wiedzy. Od was, studentów, oczekuje się, że staniecie się, lub uczynicie pierwsze kroki, aby stać się jak mówiono w średniowieczu, klerkami: filozofami, przyrodnikami, humanistami, krytykami lub historykami. W pierwszej chwili może się komuś wydawać, że studiowanie podczas wielkiej wojny jest dziwnym zajęciem. Co za sens zaczynać taką mozolną pracę, mając niewiele szans na jej ukończenie? Gdyby nawet przypadkiem nie przerwała jej któremuś z nas śmierć albo powołanie do wojska, czy to właściwe, a nawet czy w ogóle można nadal oddawać się tak spokojnym zajęciom, gdy życie naszych przyjaciół i wolność europejskich narodów są zagrożone? Czy to nie to samo, co grać na cytrze gdy płonie Rzym?

Wydaje mi się, że nie potrafimy odpowiedzieć na te pytania, jeśli jednocześnie nie zadamy sobie innych pytań, nad którymi każdy chrześcijanin powinien był zastanowić się w czasie pokoju. Przed chwilą mówiłem o muzykowaniu, gdy płonął Rzym. Ale dla chrześcijanina prawdziwą tragedią Nerona nie było to, że zabawiał się gdy płonął Rzym lecz, że zabawiał się na krawędzi piekła. Proszę mi wybaczyć tę brutalną lakoniczność. Wiem, że wielu lepszych i mądrzejszych ode mnie chrześcijan nie lubi obecnie mówić o niebie i piekle, nawet z ambony. Wiem również, że prawie wszystkie wzmianki na ten temat w Nowym Testamencie pochodzą z tego samego źródła. Ale tym źródłem jest sam Bóg. Ludzie będą wam mówili, że św. Paweł, ale to nieprawda. Te niezbite stwierdzenia pochodzą od Chrystusa. Nie można ich usunąć z Jego nauki ani z Jego Kościoła. Jeśli nie wierzymy w nie, nasza obecność w tym Kościele jest błazenadą. Jeśli wierzymy, musimy czasem przezwyciężyć naszą duchową pruderię i o nich mówić".

C.S. Lewis, Ziarna paproci i słonie

piątek, 11 maja 2012

Założenia wstępne dla nauki

Każdy naukowiec by mógł w "racjonalny" sposób prowadzić badania naukowe przyjmuje pewne założenia wstępne, jakiś punkt wyjścia. I owym punktem wyjścia do jakichkolwiek badań naukowych jest jedno z dwojga:
- spekulacja lub
- objawienie

Nowoczesna nauka bardzo chętnie angażuje się w "badania nad pochodzeniem życia", nie można jednak zapomnieć, że kwestia początków (pochodzenia) znajduje się poza sferą badań nauk empirycznych. Dzieje się tak ponieważ żaden naukowiec nie dysponuje narzędziami ani metodami badania zdarzeń, które nie powtarzają się ani nie można ich ponownie zaaranżować. Zatem gdzie chodzi o początki, tam naukowiec zdany jest na spekulacje lub na objawienie.

Nauka może spekulować (a nie zaobserwować) na temat historycznego porządku rzeczy; zakłada, lecz nie może doświadczalnie wykazać, że cała przyroda, teraz i zawsze, posiada jednolitą strukturę i co więcej, że procesy obecnie obserwowane zawsze zachodziły w dokładnie ten sam sposób w przeszłości. Naukowiec zakłada, że tak było i przyjmując to, niczym nie udowodnione, założenie – bada świat.

Z drugiej strony może oprzeć się na objawieniu, które daje wyjaśnienie dlaczego natura świata i człowieka umożliwiają wszelkie badania naukowe. Zgodnie z objawieniem świat zachowuje się w przewidywalny, cykliczny sposób dzięki dziełu stworzenia i opatrzności Boskiej. Gdyby nauka mogła skutecznie zanegować objawieniowe prawdy, to tym samym zanegowałaby wszelkie podstawy dla badań naukowych. Greg Bahnsen zauważył: „David Hume zauważył, że naukowcy opierają się na naukowo nieugruntowanym, lecz jak najbardziej istotnym dla ich badań przekonaniu o jednolitym i stałym charakterze obserwowanych zjawisk przyrodniczych. Jednak, według Hume'a, nie ma żadnego powodu (poza psychologicznym uwarunkowaniem), by naturalistyczny naukowiec oczekiwał, że jutro wzejdzie słońce. Nauka jako autonomiczna i samodzielna dyscyplina (oderwana od objawienia) nie jest w stanie uczciwie odpowiedzieć na zastrzeżenia Hume'a. Jeśli jednak nauka, właściwie pojęta, podda się objawieniu, to jest w stanie wskazać na przyczyny, dla których jutro wstanie słońce, gdyż wie, że Bóg w swej opatrzności kontroluje wszystko, co dzieje się w stworzonym przez Niego wszechświecie, a czyni to w stały i spolegliwy sposób”.

Czyli naukowiec musi zakładać, że wszechświat posiada regularną strukturę, a czyniąc tak, zakłada istnienie uporządkowanego stworzenia. Poczynania nauki nigdy nie są bezstronne. Zawsze są podszyte metafizycznymi lub religijnymi przekonaniami. Gdyby było inaczej, nauka stałaby się powierzchowna. Każdy naukowiec oczywiście twierdzi, że zajmuje się tylko faktami. Lecz nawet mówienie o "faktach" wymaga pewnych metafizycznych deklaracji dotyczących istnienia samych faktów. Interpretacja faktów jest również podszyta metafizycznymi i religijnymi przekonaniami, które każdy badacz i naukowiec „zabiera” ze sobą. Bez objawienia nauka nie ma podstaw dla oczekiwania porządku w przyrodzie, a naukowiec jest rozdarty pomiędzy - abstrakcyjną i ponadczasową logiką - a czystą potencjalnością (lub "czystym przypadkiem").

Aby właściwie interpretować rzeczywistość objawienie powinno być pierwotne wobec nauki. W tym sensie, że daje założenia wstępne na których naukowiec może prowadzić badania. Nie rywalizuje z nauką. Objawienie nie tylko dostarcza założenia wstępne, ale i jest sposobem interpretowania faktów naukowych.

Dołącz do nas!

To będzie ponownie błogosławiony Dzień Pański! Najbliższe nabożeństwo z katechezą po jego zakończeniu oraz wspólnym obiadem. Zapraszamy do wspólnego świętowania w Dzień Pański! ul. Grobla IV Szkoła Podstawowa nr 50. Godzina 10.00. Dołącz do nas!

czwartek, 10 maja 2012

Liturgiczne czy proste nabożeństwo?

Wielu protestantów uważa, że unikanie formalnych ceremonii, rytuałów i strojów liturgicznych jest przejawem prostej, ewangelicznej wiary oraz pokory. C.S. Lewis odpowiadając na to stwierdzenie napisał: „Nowoczesny zwyczaj wykonywania ceremonialnych rzeczy w nieceremonialny sposób nie jest dowodem uniżenia ani pokory. Raczej udowadnia niezdolność osoby uczestniczącej w rytuale do zapomnienia o sobie, a także jej gotowość do psucia również wszystkim pozostałym właściwego miejsca rytuału”.

Nabożeństwo jest wspólnotowym i formalnym wydarzeniem. Ma liturgiczny wygląd. Zgodnie z Obj 4-5 wszyscy jego uczestnicy odpowiadają wspólnie tymi samymi słowy. Nie jest to miejsce na eksponowanie indywidualnej, spontanicznej pobożności. Aniołowie, starsi, stworzenia odpowiadają antyfonalnie w sposób, który musiał być wcześniej uczony. Widzimy więc, ze duchowe nabożeństwo jest liturgiczne i formalne (1 Kor 14,26-33).

Ewangeliczni chrześcijanie lubią uczestniczyć w formalnych ceremoniach ślubnych lecz jednocześnie chcą mało formalnego cotygodniowego nabożeństwa. Wygląda więc na to, że co prawda zależy nam na honorowaniu naszych synów i córek pięknym nabożeństwem, lecz kiedy mamy spotkać się jako Oblubienica z Chrystusem nie zależy nam na pięknie i dostojeństwie tego spotkania. Wielu pastorów krytycznych wobec "szat liturgicznych" nosi togi lub koszule z koloratkami podczas ślubów dodając im powagi i podkreślając wyjątkowość tej ceremonii, jednocześnie unikają ich podczas nabożeństwa w Dzień Pański. Być może dlatego, że nabożeństwo traktowane jest często jako studium biblijne w większym gronie, spotkanie O Bogu, zamiast spotkanie Z Bogiem.

środa, 9 maja 2012

Ewangeliczne uduchowianie pojęć

W ewangelicznych środowiskach panuje wiele zamieszania wokół pojęć takich jak kościół, chrzest, sakramenty. Aby zminimalizować znaczenie widzialnego kościoła oraz skuteczności sakramentów wielu ewangelicznych chrześcijan "uduchawia" te pojęcia twierdząc, że odnoszą się one do "niewidzialnego kościoła", niewidzialnego "chrztu w Duchu" itp. Powody takiej hermeneutyki mogą być różne: od awersji wobec rzymskiego katolicyzmu, który przesadnie akcentuje formy ponad treścią do podejrzliwości wobec duchowego oddziaływania widzialnych środków ustanowionych przez Boga.

Poniżej krótkie wyjaśnienie podstawowych biblijnych pojęć:

1. Kiedy nowotestamentowi pisarze nazywają kościół "Ciałem Chrystusa" mają na widzialny (historyczny) kościół: mający widzialnych członków, widzialnych pastorów, widzialne nabożeństwa i widzialne sakramenty.

2. Kiedy Nowy Testament używa słowa "chrzest" zawsze to pojęcie odnosi do rytu wodnego.

3. Kiedy Nowy Testament używa pojęcia "łamanie chleba" zawsze odnosi się ono do społeczności chrześcijan wokół Stołu Pańskiego (komunii).

4. Kiedy Nowy Testament ostrzega przed odpadnięciem od łaski, złamaniem Nowego Przymierza, apostazją - zawsze mówi o realnym, nie zaś hipotetycznym, zagrożeniu dla wszystkich uczestników przymierza. 

5. Kiedy Nowy Testament naucza na temat znaczenia sakramentu chrztu nigdy nie mówi, że służy on jedynie rozpoznaniu statusu chrzczonego. Raczej, podobnie jak małżeństwo, nadaje danej osobie nowy status.

wtorek, 8 maja 2012

Kościół czy koło łowieckie?

Instytucjonalny, widzialny kościół jest Ciałem Chrystusa. Jest instytucją boską, nie zaś ludzką. Jest duchowym organizmem, nie zaś dobrowolnym klubem miłośników Pana Jezusa. Jest chrzest, a nie "zapisanie się". Jest ekskomunika, a nie "skreślenie z listy". Są pastorzy, a nie prezesi. Są nabożeństwa, a nie wykłady na temat Pana Boga okraszone muzyką lub koncerty z piosenkami o Panu Bogu okraszone przemówieniami.

Dzieci wśród "świętych"

Redaktor: Zauważyłem, że pisząc do kościołów kierowałeś także pouczenia dla dzieci. Czy to oznacza, że były one adresatami tych listów?

Ap. Paweł. Oczywiście. Tak samo jak dzieci w Starym Przymierzu były częścią zgromadzenia i słuchały Bożych pouczeń. Przywódcy nowotestamentowych kościołów mieli je odczytać podczas nabożeństwa w kościele np. w Efezie czy w Kolosach: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom swoim w Panu, bo to rzecz słuszna. Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą: Aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi” (Ef 6:1-3). „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim; albowiem Pan ma w tym upodobanie” (Kol 3:20). 

Redaktor: Rzeczywiście. To słowa do dzieci. Ale czy wszystkich?

Ap. Paweł: Czy do posłuszeństwa rodzicom wezwane są tylko dzieci, które są w stanie wyznawać wiarę?

Redaktor: No nie.

Ap. Paweł: Czy tylko te, które potrafią mówić i chodzić?

Redaktor: Nie. Oczywiście wszystkie dzieci.

Ap. Paweł: Adresatami listów były wszystkie dzieci w kościele, nie zaś część z nich. Oczywiście rodzice również będą musieli o tym przypominać, nauczać, jednak ten nakaz nie nabiera ważności dopiero od 2-3 roku życia.

Redaktor: W tych słowach widzę również wezwanie do rodziców aby od samego początku wychowywali dziecko w zgodzie z Bożym Słowem i uczyli je posłuszeństwa.

Ap. Paweł: Tak. Pisałem nie tylko o konieczności czczenia rodziców, ale i motywacjach, przyczynie ich posłuszeństwa. Jest nią wierność Panu. Posłuszeństwo rodzicom jest częścią ich procesu uczniostwa Chrystusowego, a nie umoralnianiem pogan. Tak było od samego początku.

Redaktor: Dobrze powiedziane. Wymóg posłuszeństwa wobec dzieci to nie „umoralnianie pogan” to proces ich uczenia się, dojrzewania w wierze jako chrześcijan. 

Ap. Paweł. Dlatego, że są chrześcijanami, nie zaś poganami. Mają wobec Boga pewne zobowiązania ponieważ nasz Bóg jest również ich Bogiem, Panem, Ojcem i Zbawicielem. Najważniejszym z nich jest wymóg posłuszeństwa rodzicom. Gdy rozpoczynałem list do Kolosan czy do Efezjan tytułując adresatów mianem: „święci”, „wybrani”, „odkupieni”, „wierzący” zwracałem się w ten sposób również do dzieci chrześcijan. Zwróć uwagę, że Bóg w Księdze Malachiasza 2:15 nazywa dzieci Izraelitów „Bożym potomstwem” w przeciwieństwie do potomstwa pogan (porównaj to z 1 Kor 7:14). Jako Boże potomstwo dzieci Izraelitów miały być traktowane od niemowlęctwa. Nowy Testament nie odbiera im tego błogosławieństwa. Wręcz przeciwnie.

 Redaktor: Rozumiem. Mówiąc naszym językiem: dzieci nie są kibicami drużyny. Są jej częścią. Mój mały syn nie jest sympatykiem, przyjacielem mojej rodziny, jest jej członkiem. Czy to dobre porównanie?

Ap. Paweł: Bardzo trafne.

sobota, 28 kwietnia 2012

Schemat nabożeństwa

Nasze nabożeństwa są odnową więzi przymierza z Bogiem. Bóg pierwszy powołuje nas do siebie, abyśmy w odpowiedzi na Jego wezwanie służyli Mu z wdzięcznością. Schemat naszych nabożeństw oparty jest na kolejności, w jakiej Boży lud przystępował do Boga zgodnie z Jego pouczeniem (9. rozdział III Księgi Mojżeszowej – Księgi Kapłańskiej). Schemat ten poucza nas też, jak powinno wyglądać nasze życie z Bogiem.

1. Powołanie.
W pierwszej kolejności Bóg (przez pastora) wzywa nas, abyśmy do Niego przystąpili, gdyż On jest źródłem naszego zbawienia i życia.

2. Przebaczenie.
Następnie Bóg oferuje nam dar pojednania i przebaczenia grzechów. W tej części zgromadzenie wspólnie wyznaje grzechy (zazwyczaj słowami Psalmu 51.) oraz otrzymuje pociechę i zapewnienie o przebaczeniu.

3. Poświęcenie
W kolejnej części Bóg poświęca nas przez swoje Słowo. W kazaniu - zwiastowanym Słowie - Bóg oferuje zgromadzonym dar mądrości, a oni poddają się Jego prowadzeniu, składając daniny i zanosząc modlitwy.

4. Posilenie
Następnie Bóg zaprasza nas do swojego stołu na ucztę pokrzepienia – Wieczerzę Pańską. Spożywanie chleba i picie wina jest uczestnictwem w ciele i krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa, które darzy życiem.

5. Posłanie
Na końcu Bóg posyła nas do różnych zadań nowego tygodnia ze słowami swej przychylności i błogosławieństwa.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Tygodniowa przerwa

Z powodu tygodniowego wyjazdu do USA prawdopodobnie nie będzie mnie na blogu przez ok. tydzień. Do napisania i zobaczenia.