niedziela, 19 maja 2013

Chodźcie razem do ogniska: ze śpiewem, winem i jedzeniem, czyli coś o Duchu Świętym!

Obecność Ducha Świętego w Dniu Pięćdziesiątnicy została zamanifestowana poprzez języki ognia nad głowami uczniów (Dz. Ap. 2:1-3). Działanie Ducha Świętego jest przyrównane m.in. do działania ognia (Łk 3:16). Jaka jest charakterystyka działania ognia? Ogień rozgrzewa, daje światło, jednoczy. Co się dzieje na obozie lub biwaku, gdy nadchodzi wieczór? Rozpalany jest ogień. Następnie wszyscy się do niego schodzą: z jedzeniem, dobrym winem, dobrym humorem, gitarą. Przy ogniu jest jasno, jest jedzenie, jest ciepło, są tam ludzie i muzyka.

Tak samo jest z Duchem Świętym, który działa w nas - w Kościele. Duch Święty jest ogniem, który nas przyciąga ku sobie na rozgrzewające duchowo Ognisko, czyli niedzielne Nabożeństwo. Tak jakby mówił: „Przyjdźcie tu! Chcę was ogrzać, zjednoczyć wokół Chrystusa, rozpalić pasję dla Niego! Chcę was karmić Ciałem i Krwią Pańską! Chcę wam błogosławić! Chcę was prowadzić w radosnym śpiewie i modlitwie!”. Nasza obecność w Kościele jest odpowiedzią na Jego wezwanie. W każdy niedzielny poranek udajemy się do obecności Bożego Ognia: aby wspólnie słuchać, wspólnie jeść i pić, wspólnie śpiewać, wspólnie się modlić.

Na początek może przychodzimy "z pewną taką nieśmiałością". Niektórych może trzeba zachęcić, aby się z nami udali do Światła. Przychodzimy lekko onieśmieleni. Wychodzimy jednak na ogół radośni i nasyceni. Na naszym Nabożeństwie mamy sekwencję: od smutku do radości, od wyznania grzechów do wspólnego, cotygodniowego Stołu Pańskiego. Od pokuty do gorliwego śpiewu Doksologii. Od ugiętych kolan do wzniesionych rąk. Na początku żałujemy naszych występków. Na końcu jako synowie i córki ze wzniesionymi rękoma wołami "Ojcze nasz, któryś jest w niebie"

Dobrze jest bywać regularnie blisko Ognia, byśmy Jego żarem mogli świecić i ogrzewać innych. 

sobota, 18 maja 2013

Bez Ducha Świętego poszlibyśmy do piekła

Jutro Niedziela Zesłania Ducha Świętego. To właśnie On - Trzecia Osoba Trójcy Świętej - przynosi dla nas błogosławieństwa płynące z krzyża. Bez Niego nie ma nawrócenia. To On leczy nas z duchowej ślepoty, głuchoty i dokonuje duchowej operacji na sercu, przemieniając je z kamiennego w mięsiste. Bez Jego działania każdy z nas znalazłby się na samym dnie piekła. 

Kazanie z naszego nabożeństwa nosi tytuł: "Jesteśmy płonącymi pochodniami" (Dz.Ap. 2:3). Będzie więc coś o objawieniu Boga oraz Jego mocy dzisiaj: pośród nas, w nas, przez nas. Nie robimy lipy ani obciachu: idziemy do Kościoła i wspólnie dziękujmy przed Bożym tronem w niebie za dar Ducha Świętego.

Słowo na Niedzielę: "Jak sądzić? Jak nie sądzić?" (Mt 7:1-6)

TUTAJ można odsłuchać jednego z ostatnich kazań z naszego nabożeństwa pt. "Jak sądzić? Jak nie sądzić?" (Mt 7:1-6)

Tajemnica płci - wielkie wyzwanie ewolucjonizmu

W imieniu "Biblijnego Towarzystwa Kreacjonistycznego" zapraszam na niezwykle ciekawy ciekawy wykład pt. "Tajemnica płci". 

Wygłosi go dr Geoff Barnard - mikrobiolog, wieloletni pracownik Cambridge. dr Barnard pokaże jak teoria ewolucji jest bezsilna w wyjaśnieniu skąd się wzięła dwupłciowość. Wykład będzie ilustrowany audio-wizualnie  oraz tłumaczony z języka angielskiego.

KIEDY: Piątek 24 maja, godzina 18.00

GDZIE: Dom Technika NOT
ul. Rajska 6, sala B
Gdańsk (blisko Madisona)

Po wykładzie będzie czas na pytania i odpowiedzi.


Wstęp wolny!

piątek, 17 maja 2013

Homoseksualny gen?

To nie homoseksualny gen "tworzy" homoseksualistów. To homoseksualni aktywiści "tworzą" homoseksualny gen.

Dziecięca pomoc

Dzięki mojemu 7-letniemu synowi mam okazję codziennie wieczorem się ruszać grając z nim i chłopakami z osiedla w piłkę nożną. Biegać bez celu pewnie by mi się nie chciało. To jedno z wielu błogosławieństw płynących z posiadania dzieci. Polecam!  :-)

"Proroczy sen Króla Nebukadnesara" - w najbliższy poniedziałek w Gdańsku

Już w NAJBLIŻSZY PONIEDZIAŁEK o godzinie 19.00 kolejne Studium Księgi Daniela. Tym razem przyjrzymy się 2 rozdziałowi ("Proroczy sen Króla Nebukadnesara").

Będzie więc coś na temat tego, czy Bóg przemawia przez sny, kiedy nastało Królestwo Boże, czy możemy spodziewać się jego rozwoju czy kurczenia się i zastanowimy się jak nasze spojrzenie na przyszłość (eschatologię) ma przełożenie na nasze OBECNE działania.

Oczywiście to wszystko w kameralnej, domowej atmosferze przy dobrej kawie, herbacie i cieście. Zapraszam na dzielnicę Chełm w Gdańsku. Zainteresowanych proszę o wiadomość na mail: bartosik7@gmail.com Podam szczegółowy adres. Do zobaczenia!

PS. W Niedzielę zaś zapraszam do wspólnego świętowania Zesłania Ducha Świętego na nabożeństwie w DOMU HARCERZA (ul. Za Murami 2-10) o godz.10.00. Kazanie: "Jesteśmy żywymi pochodniami" (Dz.Ap. 2:3)

Homopropaganda w szkołach... bez naszych dzieci

Minister ds. równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego patronują podręcznikowi DLA NAUCZYCIELI SZKOLNYCH pt. "Lekcja równości", wydanemu przez aktywistów gejowskich (Kampanię Przeciw Homofobii). Podręcznik za przejaw wrogości wobec gejów uznaje np. poloneza na studniówce (sic!). Jak informuje Rzeczpospolita: Z książki wynika, że w szkole należy podawać przykłady znanych postaci, które były homoseksualistami. Oprócz Konopnickiej autorzy wymieniają m.in. Witolda Gombrowicza, Marię Dąbrowską, a nawet Władysława Warneńczyka i Juliusza Cezara. Zalecają też zaprosić na lekcje „gościa będącego osobą homoseksualną, biseksualną lub transpłciową", jednak raczej nie konfrontować go z księdzem z powodu ryzyka „sytuacji replikującej opresje społeczne". 

Prof. Ryszard Legutko, były minister edukacji mówi o coraz głębszej ideologizacji edukacji w Polsce: "Myślę, że nawet za komuny dzieci nie były narażone na taką indoktrynację". Ma rację. Z drugiej strony obecne działania propagandowe coraz bardziej unaoczniają mit o edukacyjnej neutralności i wyznaczają wyrazistą linię podziału światopoglądów. JEŚLI polska szkoła pójdzie w stronę radykalnej indoktrynacji lewicowo-gejowsko-genderowej, to rozwiązanie wydaje się być proste: katoliccy, protestanccy i prawosławni rodzice powinni wycofać swoje dzieci ze szkół publicznych i zapisywać do chrześcijańskich lub uczyć domowo pod auspicjami jednej z nich (robimy tak obecnie). W publicznych szkołach zostaną dzieci tych, którzy chcą je wychowywać zgodnie z dyrektywami rządowo-homoseksualnych propagandystów. 

Kościół powinien coraz wyraźniej komunikować rodzicom przynoszącym dzieci do Chrztu co znaczy "zobowiązanie do chrześcijańskiego wychowania". Bynajmniej nie powinno tu chodzić tylko o udział dziecka w sakramentach i katechezie 1,5 godziny w tygodniu. Oznacza to przede wszystkim kompleksowe kształtowanie wiedzy, charakteru, wiary dziecka w zgodzie z nauczaniem Bożego Słowa, nie zaś wysyłanie 5-6 latków na naukę rządowych doktryn i to nierzadko w "gronie szyderców" (Psalm 1:1). Wielu chrześcijan sądzi, że ich dzieci posyłane do szkół rządowych biorą udział w misji. Mają całkowitą rację. Tylko kto tu jest misjonarzem, a kto uczniem?

czwartek, 16 maja 2013

Prosta droga zespołu Kult cz.2. - recenzja płyty

PIOSENKA MUSI POSIADAĆ TEKST

Nowa płyta Kultu pt. "Prosto” pod względem stylistyki jest bardzo bliska poprzedniczce „Hurra”. Porównałbym to do podobieństwa płyt „Poligono Industrial” z „Salon Recreativo” czy też debiutanckiej płyty („Kult”) z „Posłuchaj to do Ciebie”.

Kult nigdy nie stawiał na instrumentalne popisy, smaczki. To zawsze było granie orkiestrowe, gdzie liczyła się melodia i przekaz. Dobra muzyka była nośnikiem dobrych treści. Od pewnego czasu tak się nie dzieje. Kult to obecnie duża muzyczna sprawność, ale i mniej fajnych melodii. Natomiast jednym z najsłabszych elementów tej płyty są niestety... teksty. Trudno nie ulec wrażeniu, że w większości są pisane na siłę, na zasadzie „piosenka musi posiadać tekst” (jak śpiewa Kasia Nosowska z zespołu „Hey”).

Choć na płycie zauważalny jest minimalizm aranżacyjny, to takie granie nie dziwi. Kult idzie tym torem konsekwentnie i prosto. To powoduje, że płyta jest spójna pod względem stylistycznym. O ile jednak stylistyczna spójność działa na korzyść takich albumów jak „Posłuchaj, to co Ciebie”, czy „Spokojnie”, tak tutaj w połowie płyta zaczyna nudzić. Trudno oprzeć się wrażeniu, że słuchamy kolejnej wersji „Marysi”, „Kocham cię, a miłością swoją” i „Amnezji”.

Płycie brakuje także tego, co w Kulcie było zawsze siłą: klawiszowego klimatu i ubarwienia aranżacji. Brak też najzwyczajniej... fajnych melodii. Kazik coraz rzadziej śpiewa, a coraz częściej recytuje lub deklamuje teksty, zaś klawisze są całkowicie zdominowane przez zagęszczenie partii dętych. Wskazywanie w tym kontekście na "dobre brzmienie" jako najmocniejszej strony płyty niestety nie świadczy najlepiej o jej lirycznej i muzycznej zawartości. Choć da się tu wyłowić dobre numery, to o żadnym z nich nie powiedziałbym, że jest szlagierem, czymś wybitnym. Najbliżej tej definicji był utwór tytułowy, ale tekst o nienawiści do "psich synów", nauka wulgaryzmów o ile jest uzasadniona w przypadku załóg hip-hopowych i setnej młodzieżowej imitacji KNŻ, to zwyczajnie nie przystoi dziadkowi małej Hani i Helenki uczyć wnuczek mówienia zaczynając od zwrotów "spier...ć tępi mądrale", "skurw...n" itd.

ALIBI

Tytuł płyty - „Prosto” można rozumieć dwojako: zespół idzie prostą, artystyczną drogą i najlepiej czuje się w tym, co brzmi jak... Kult. To interpretacja samego zespołu. Pośród zawirowań i podziałów najlepiej jest podążać prostą drogą. Z drugiej strony, tytuł albumu wydaje się być dobrym alibi dla... własnego „niechciejstwa” i stylistycznej monotonii. Kult bowiem to zespół, który nie musi już niczego udowadniać. Swoją twórczością zajął już poczesne miejsce w kanonach polskiej muzyki rockowej. Dlatego wydaje się, że dążenie do nagrania płyty będącej sukcesem pod względem artystycznym, zostało wyparte dążeniem do nagrania płyty „dobrze brzmiącej”, „energetycznej” itp., gdzie miarą oceny jest to, czy da się przy danym utworze pobujać, nie zaś wartości artystyczne (harmonia, melodia, słowa, aranżacja). Szkoda, bo muzyczna wrażliwość i umiejętności zespołu predysponują go do nagrania płyty "bardzo dobrej", a nie jedynie "dobrze brzmiącej".

„Prosto” jest kolejną płytą w dyskografii grupy, z gatunku tych średnich. Obecny Kult nie jest zespołem, który jest w stanie nagrać płytę tak słabą jak „45/85” lub „Kaseta”, ale i nie jest w stanie wznieść się na artystyczne wyżyny by nagrać płytę na miarę choćby „Ostatecznego krachu...” lub „Mojego Wydafcy” (nie mówiąc już o "Spokojnie" czy "Tacie Kazika"). Dzisiejszy Kult to kapela, której siła tkwi w energii, profesjonalnym podejściu do grania świetnych koncertów, estradowej pasji Kazika i w donośnie brzmiących dęciakach. Dlatego zamiast narzekać na to, że nie będzie już drugiego „Spokojnie” warto delektować się kultowym brzmieniem, świetnie granymi koncertami i dawnymi numerami w nowych aranżacjach.

PROSTO I DŁUGO

Jak więc wygląda „Prosto? Na początek fajny, melodyjny „Teide”, który w wersji rozbudowanej mógłby być budującym napięcie wstępem podczas koncertów. Po nim przychodzi „Układ Zamknięty”, który mnie zachwyca jedynie pod względem mocnego, wyrazistego brzmienia. Nic ponadto. Potem czas na jeden z najmocniejszych punktów płyty: „Słowo twoje jest prawdą”. Piosenka w starym, dobrym kultowym stylu z tekstem będącym wołaniem o wiarę. Bardzo pozytywne. Potem czas na biesiadne „Dzisiaj jest mojej córki wesele”, które mam nadzieję, że dane mi będzie zatańczyć z córkami podczas ich zabaw weselnych. Po weselnej sielance przychodzi czas na najmocniejszy numer na płycie: tytułowe „Prosto”. Piosenka już doczekała się swoich fanów i okrzyknięta została koncertowym przebojem, podczas którego pod sceną robi się „rzeźnia” przeplatana z „masakrą”. W warstwie muzycznej rzeczywiście wgniata. Świetne narastające napięcie podczas wstępu dęciaków, wejście basu oraz mocna perkusja. Gorzej pod względem lirycznym. Co prawda do nastroju i muzyki pasuje tekst będący rodzajem manifestu i choć nie jestem przeciwnikiem dosadnej liryki (Biblia zawiera mocne określenia), to Kazikowy tekst ma w sobie zwyczajnie za dużo jadu i płycizny. W tym kontekście słynne już:  „Jestem Kazik, co po ulicach łazi” oraz Rankiem gdy wypadło mi oko z głowy / A nie stać mnie na oko nowe” jawią się jako psychodeliczne szczyty rockowej poezji. Następnie przychodzi kolejny rodzinny numer: „Dobrze być dziadkiem”, o tematyce chyba do tej pory nie poruszanej w muzyce rockowej. Jak się okazuje - być dziadkiem grającym rocka wcale nie musi być obciachem. 

Po tym początkowym pozytywnym uderzeniu następuje seria numerów, co do których przychodzi w końcu myśl: ‘Tego się właśnie obawiałem”. To odczucie zainaugurował numer „Dlaczego tak tu jest” i towarzyszyło mi ono do końca płyty. Od tego momentu niezły utwór przeplata się z numerem słabym (dzielę je na końcu recenzji). O ile niegdyś zapowiedź wielości utworów na płycie Kultu powodowała u mnie zadowolenie, wszak im więcej, tym większa szansa na wyłowienie kilku perełek; tak po przesłuchaniu „Prosto” po raz kolejny trudno oprzeć się myśli, że uszczuplenie płyty o 4-5 piosenek wyszłoby jej na dobre. Płyta bowiem jest całością, jedną opowieścią, podobnie jak książka: kilka nudnych rozdziałów, które odrywają od ciekawej fabuły działa na niekorzyść oceny całego dzieła. Numery na płycie podzieliłem na cztery kategorie. Oto one:

Numery wybitne: brak

Numery dobre:
- Słowo twoje jest prawdą
- Prosto
- Największa armia świata wzywa cię
- Bomba na parlament
- Nie chcę grać w reprezentacji
- Opowiadam się za miłością

Numery z szarej strefy:
- Dzisiaj jest mojej córki wesele
- Teide
- Układ zamknięty
- Dobrze być dziadkiem
- Życie jest piękne
- Moja myszko

Numery słabe:
- Dlaczego tak tu jest
- Mój mąż
- Modlitwa moja
- Zabiłem ministra finansów

Gdyby ostatnich czterech piosenek nie było, dałbym płycie 8/10, ale jako że są to 6/10.

Pierwszą część można przeczytać TUTAJ.

Polityczna definicja chciwości


wtorek, 14 maja 2013

Prosta droga zespołu Kult cz.1.


13 maja ukazała się nowa, szesnasta już płyta grupy Kult pt. "Prosto". Od 24 lat (odkąd usłyszałem Arahję) jest to dla mnie najważniejszy i ulubiony zespół. Kult to w zasadzie już muzyczna legenda i co by nie mówić o obecnych dokonaniach zespołu, to wciąż jego muzyczną drogę obserwuję jak losy dobrego przyjaciela, który swego czasu mocno wpłynął na moje duchowe i światopoglądowe poszukiwania.

Dzisiejszy Kult do dawnego ma się tak, jak 40-letni Jan do 18-letniego Janka. W podstawowym sensie jest to ta sama osoba, a jednak jest kimś innym. Dzisiejszy Kult to pod pewnymi względami wciąż ten sam zespół, wciąż jego trzon tworzą ci sami ludzie: Kazik, Gruda, Morawiec i Jeżyk grający od lat te same, stare, kultowe evergreeny. Jednocześnie jest to zespół inny. Jest liczny, dziewięcioosobowy skład, nie ma w zespole waltorni Banana, która (obok klawiszy Grudy i tekstów Kazika) ukształtowała wyjątkowość tego zespołu, a samo granie nie jest już młodzieńczym „rajcunkiem”, lecz sposobem na utrzymanie i godziwą emeryturę. Inny jest także sposób tworzenia muzyki (ilość prób, więzi, odległość itp.).

Dawny Kult to pasja, kilka niezapomnianych płyt i dziesiątki standardów, które przetrwają pokolenia. Takie płyty jak „Spokojnie” czy „Tata Kazika” to dzieła wybitne, to muzyka, o której można śmiało powiedzieć, że zawiera w sobie piękno. Nie, nie mówię o subiektywnych gustach. Mówię o pięknie (Psalm 33:3). Te dwie płyty to dzieła kompletne, które na stałe zapisały się w kanonie polskiej muzyki. Natomiast dzisiejszy Kult to potężna, rozrywkowa machina grająca sprawne, energetyczne koncerty. Dawny Kult to młodzieńczy entuzjazm, wiara Kazika, odniesienia do Pisma Świętego, stylistyka łącząca różne wpływy i fascynacje muzyczne. Dzisiejszy Kult to profesjonalizm, perfekcja, ale i niestety... wyjałowienie jeśli chodzi o światopoglądowe poszukiwania, warstwę liryczną, a także (niestety) niezdolność do tworzenia rzeczy wybitnych (a takich zespół ma w repertuarze sporo).

Żyjemy w kulturze, w której narodowymi bohaterami są gwiazdy filmu czy muzyki. To właśnie sceniczni, samplujący bohaterowie z mikrofonem w ręku i luźnych ciuchach są współczesnymi prorokami, których wypowiedzi, twórczość, kształtują kulturę i są uważnie nasłuchiwane. Tak też jest od wielu lat z Kultem. Piosenki zespołu zna zarówno pokolenie moich rodziców, jak i moich dzieci. Siła oddziaływania muzyki rockowej jest dużo większa niż bycie politykiem opozycji minionej kadencji. Mikrofon sceniczny ma o wiele większą siłę oddziaływania na kształtowanie trendów w kulturze i życiu społecznym niż mikrofon akademicki lub konferencyjny.

Jeden z teologów reformowanych dr James B. Jordan napisał: „Większość ludzi uważa, że sztuka służy głównie celom dekoratywnym. Te zaś nigdy nie są tak ważne jak ekonomia, polityka, bądź religia. Jednak z biblijnej perspektywy sztuka znajduje się bardzo blisko jądra ludzkiej egzystencji. Wszechświat stworzony przez Boga jest dziełem sztuki Wielkiego Artysty, a ponieważ człowiek ma naśladować Stwórcę, to na pewno jednym z naszych przywilejów jest podglądanie twórczości Boga. Ponadto ponieważ wszystko jest dziełem Boga, dlatego wszystko w jakiś sposób odzwierciedla Jego osobowość. Podobnie jak muzyka Beethovena jest odbiciem osobowości kompozytora, a śpiew Elvisa Presleya mówi nam wiele o piosenkarzu” (Sztuka i zabawa cz.1, w: Reformacja w Polsce 3/2007, s.22).

W dzisiejszym Kulcie dbałość o piękno formy zastąpił funkcjonalizm, minimalizm w dobrze środków wyrazu. „Byle dobrze brzmiało, byle była energia na koncercie i dobry przepływ fluidów”. O Kazikowych tekstach z ostatnich piętnastu lat mógłbym napisać słowami dawnej piosenki zespołu pt. Posłuchaj to do ciebie: „Słuchałem cię uważnie, mówiłeś rzeczy ważne”. Dawne teksty rzeczywiście mówiły o czymś, co jest ważne i istotne bez względu na czas. Można się było z nimi nie zgadzać, ale na pewno nie można było przejść obojętnie lub wysunąć zarzut o wyśpiewywaniu banałów. Jeśli pojawiał się gdzieś groteskowy tekst, to był to sporadyczny, muzyczny żart. Natomiast takie piosenki jak Jeźdźcy, Po co wolność, Krew Boga, Do Ani, Tan, Polska, 6 lat później, czy poetycka Arahja nic nie  straciły na swojej aktualności. Tamten okres (od początku kariery do płyty „Ostateczny krach systemu korporacji”) nazywam „okresem wiary” w twórczości Kazika (i Kultu). Jego owocem są płyty, które przeszły do kanonu, a Kazik został ochrzczony mianem „rockowego poety”. Od tamtej pory teksty są coraz bardziej nihilistyczne, groteskowe, o niczym. Dzisiejszy Kult to nie tylko pozbawiona dawnej ikry, symbolizmu, poetyki - publicystyka. To publicystyka o rzeczach trywialnych, lub wręcz publicystyka stadionowa („Nienawidzę was z obu stron psie syny”, „Spier....ć tępi mądrale!). Mam wrażenie, że Kazik szczelnie odgrodził się od życia w realnym świecie, co w znaczący sposób odbija się na tematyce pisanych piosenek. 

Teksty z ostatniej płyty „Prosto” są zdominowane przez dwie tematyki: krytykę „urzędniczej i politycznej, szkodliwej klasy próżniaczej” (niestety w mało wyszukanym stylu) oraz opis osobistych doświadczeń weselno-dziadkowych. To ostatnie ma jednak swoje plusy. Rzadko kiedy na jednej płycie Kultu można znaleźć tak wiele tekstów o mimo wszystko pozytywnym wydźwięku (Słowo twoje jest prawdą, Dobrze być dziadkiem, Opowiadam się za miłością, Życie jest piękne, Dziś jest mojej córki wesele). To afirmacja życia, rodziny, pragnienie powrotu do wiary i wyraz radości, którą daje człowiekowi bycie częścią szczęśliwej wspólnoty ludzkiej. Ten rodzinny wątek w twórczości Kazika bardzo cenię, ponieważ jest jedną z nielicznych osób w polskim show-biznesie, która daje świadectwo radości i spełnienia z faktu posiadania rodziny, obecnie kilku-pokoleniowej. 

Oby sam Kazik umiał to docenić i przyjąć z wdzięcznością, bo na ile mieliśmy okazję się poznać i na ile znam Kazikowe koleje losu - w ścieżce, którą podąża widać Bożą przychylność, prowadzenie i dobroć wobec niego. Nawet jeśli niekiedy jest to droga przez wyboiste drogi i ciemne doliny (Psalm 23). Wciąż więc mam nadzieję na nowy "okres wiary" i kolejne wybitne dzieła na miarę starego, dobrego Kultu, który swego czasu pomógł mi odnaleźć drogę wiary i nadziei. Dziękuję za to. 

Drugą część wpisu można przeczytać TUTAJ.

PS. Na załączonym obrazku znajduje się skład Kultu od płyty "Tata Kazika" do "Ostateczny Krach Systemu Korporacji": Morawiec, Banan, Jeżyk, Gruda, Szczota, Kazik. Narysowałem go ołówkiem za pomocą kalki na podstawie zdjęć zespołu w jednym ze starych numerów magazynu "Tylko Rock" (rysunek znalazł się w książce "Kult Kazika"). Autografy zebrałem po koncercie Kultu w Koszalinie (w "Domku Kata"), 24 lutego 1996 r., na który w mrozie i śniegu wybrałem się autostopem z Gorzowa Wlkp. Niesamowity, jeden z najbardziej energetycznych koncertów Kultu, na których byłem. Dzień później na koncercie w Szczecinie (klub "Trans") zwichnąłem bark spadając z rąk tłumu. Skończyło się operacją, po której do dziś został mi ślad. W maju zaś była matura...  ;)

Liturgia jako sztuka

"Głównym wyrazem artystycznej strony życia jest nabożeństwo - sztuka, którą Bóg najpełniej objawił i strzeże, a której człowiek doświadcza w samym centrum duchowego życia. Dlatego też liturgia jest najważniejszą dziedziną sztuki, choć wielce zaniedbaną we współczesnej chrześcijańskiej teorii sztuki" - James B. Jordan.

Bóg się nie wyluzował w Nowym Przymierzu

"W Nowym Przymierzu Bóg nie poluzował Swoich standardów. Raczej poszerzył Swoją przemieniającą łaskę". - Kevin DeYoung

Dwie ręce

"Wiara i upamiętanie to dwie ręce, poprzez które otrzymujemy miłosierdzie od Boga". - Kevin DeYoung

poniedziałek, 13 maja 2013

Dobrze zarabiać czyniąc dobre rzeczy: 7-8 czerwca we Wrocławiu!

W polskim biznesie oraz w Kościołach brakuje rzetelnej wiedzy na temat uczciwego zarabiania dużych pieniędzy podanej przez profesjonalistów, którzy są chrześcijanami i w swoim biznesie nie tylko kierują się biblijnymi wartościami, ale i odnoszą w nim sukces! Dziwactwa tzw. "teologii sukcesu" spowodowały wiele szkód w umysłach wielu chrześcijan i "wyprodukowały" sceptyczne podejście do rozwijania z wiarą własnego biznesu, zdobywania pieniędzy, bogactwa.

Dlatego dziś chciałbym Was zaprosić, Drodzy Czytelnicy, na wyjątkową konferencję organizowaną przez mojego dobrego znajomego - chrześcijańskiego biznesmena Piotra Michalaka na temat zdrowych, skutecznych metod zarabiania pieniędzy opartych o czynienie dobrych rzeczy dla innych ludzi. 

Pismo Święte, wbrew pozorom mówi bardzo dużo na temat pieniędzy, sposobu ich zdobywania, wartości, którymi powinniśmy się kierować w ich zarabianiu. Kilka podstawowych prawd:
- pieniądze są środkiem, a nie celem, 
- nie ma nic duchowego w byciu ubogim, 
"Wolny rynek jest ekonomicznym wyrazem apostolskiego nauczania abyśmy służyli sobie nawzajem w miłości" (Doug Wilson),
- w biznesie powinniśmy kierować się wartościami, a nie dostosowaniem do "wyścigu szczurów",
- dobre pieniądze biorą się z troski o dobro drugiego człowieka,
- celem pracy jest szukanie Bożego Królestwa (a wszystko inne będzie nam dane). 

Jeśli chcesz się dowiedzieć jak powyższe przekonania przekuwają się na sukces w biznesie, to od dziś W TYM MIEJSCU otwarte są zapisy na dwudniowe Seminarium, które odbędzie się w dniach 7-8 CZERWCA we WROCŁAWIU.

Jak zapowiadają organizatorzy: będzie to wyjątkowe wydarzenie! Wraz z pozostałymi prelegentami, stanowiącymi śmietankę najlepszych trenerów, specjalistów i biznesmenów na rynku, mamy zebrane liczne przykłady i studia przypadku, mechanizmy, strategie i techniki radzenia sobie z etycznym zarabianiem pieniędzy - i nie możemy się doczekać, aż się z Tobą nimi podzielimy! 

Będzie okazja posłuchać:

1. Jednego z najbogatszych Polaków (13. miejsce na liście Forbesa), Krzysztofa Jędrzejewskiego, który będzie dawał rady biznesowe z perspektywy doświadczonej osoby zarządzającej grupą firm wartych ponad miliard PLN.

2. Założyciela sieci szkół Samuel, Jacka Weigla, który aktywnie działając społecznie założył już 3 stowarzyszenia i zebrał 4,5 mln zł na budowę sporej chrześcijańskiej placówki szkolnej w centrum Warszawy. 

3. Właściciela jednej z największych chrześcijańskich księgarni internetowych Tolle.pl Pawła Królaka, który opowie co jest jedną z najważniejszych rzeczy w biznesie (niezależnie, czy pracujemy na etacie, czy w firmie). Odpowiedź na to pytanie sprawia, że możemy praktycznie nie mieć konkurencji.

4. Założyciela Towarzystw Biznesowych, networkera Macieja Gnyszkę. Maciej opowie jak kultywować kontakty i łączyć ze sobą potrzebujące strony, osiągając duże zyski.

5. Autora dwóch książek o pasji, doświadczonego trenera Andrzeja Burzyńskiego, który opowie o tym, jak odkryć swoją pasję i jak pracować z pasją. 

6. Trenerzy zaprzyjaźnionej organizacji coachingowej LMI wraz ze swoimi klientami (prezesami firm) poprowadzą dwa wykłady-warsztaty: na temat efektywności osobistej oraz "od pomysłu do biznesu". 

7. Piotr Michalak opowie na pytanie czy człowiek uczciwy może zarabiać duże pieniądze i przedstawi dowody w sprawie na podstawie Pisma Świętego. Opowie także o generowaniu dochodów „z niczego”: wydobywaniu wartości z otaczających nas osób i przeoczonych zasobów oraz jak zdobywa się duże kontrakty lub dobrą pracę.

Pod tym linkiem można dowiedzieć się więcej (nt. ceny, mówców, idei, zobaczyć trailer) i zarezerwować swoje miejsce: http://swietybogacz.pl/zapisy/ppb.html 

Zapraszam i zachęcam!

Dziś ruszamy z Danielem

Dziś pierwsze spotkanie z cyklu "Poznaj Biblię. Zaczynamy Studium Księgi Daniela. Początek o 19.00. Zapraszam. Więcej szczegółów kilka wpisów niżej -  http://bit.ly/18AIDdv

niedziela, 12 maja 2013

Czy istnienie Boga to teleturniej?


Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę - List do Rzymian 1:19-20

Wiara w Boga to nie jest loteria, przypuszczenie, ale jak najbardziej oczywista rzecz. W taki sposób mówi o Bożym istnieniu Biblia. Nie mówimy więc o niejasnych przesłankach lub o zaznaczeniu jednej z dostępnych opcji z kwestionariuszu. Mówimy o tym, którego podpis jest zamanifestowany w całym stworzeniu. Problemem niewiary nie jest brak jednoznacznych świadectw i dowodów. Problem z niewiarą człowieka nie jest natury intelektualnej, lecz duchowej, etycznej:

A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną, w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga. - 2 Koryntian 4:3-4

Niewiara mówi Bogu: "Nie wierzę w ciebie!". I dodaje: "Nienawidzę jego opinii i tego co robi". To etyczny bunt, nie zaś neutralność i "otwartość".

Bóg na temat Swojego istnienia nigdy nie mówi w kategoriach przypuszczeń,  Inaczej Biblia nie mówiłaby o Bożym Sądzie lecz o rozwiązaniu zagadki. Jezus na Sądzie pewnym ludziom jednak powie: "Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie." (Mt 7:23), nie zaś: "Teraz odsłonię wam hasło: Bóg istnieje. Kto zaznaczył taką odpowiedź?". 

sobota, 11 maja 2013

Dwie księgi, dwie religie, dwóch Bogów?

Stary i Nowy Testament to nie dwie święte księgi dwóch różnych religii, mówiące o dwóch Bogach i o dwóch różnych sposobach dojścia do Niego. To jedna historia, jednego Ludu Bożego, o jednym Bogu i jednej drodze zbawienia.